Jak radzić sobie z napadami złości u dziecka?

autor Klaudia
napady złości u dziecka

Tupie nóżkami, krzyczy i ciska w ciebie widelcem. A może rzuca się na podłogę i wpada w histeryczny płacz? No tak, napady złości u małych dzieci to nic przyjemnego ☹. Zła wiadomość jest taka, że nie da się tego typu zachowań wyeliminować. Z dwóch powodów: po pierwsze jest to całkowicie normalny etap rozwoju małej istoty ludzkiej; po drugie złość jest jedną z emocji, która, jak każda inna emocja, jest nam potrzebna i powinna być wyrażana – w odpowiedni sposób oczywiście. Niestety dziecko tego sposobu jeszcze nie opanowało (niektórzy dorośli również… – odsyłam do książek o asertywności). Wiadomo, umysł dziecka dopiero się rozwija, dziecko nie jest w stanie siebie kontrolować ani też zachowywać się racjonalnie.

Pamiętajmy: „Dziecko zachowuje się jak dziecko, ponieważ jest dzieckiem.” – Laura Markham

Na szczęście mam dla Was także dobrą wiadomość: poprzez zastosowanie odpowiednich metod możemy zmniejszyć częstotliwość oraz intensywność napadów złości u dziecka. Jak to zrobić? Zanim przedstawię Wam konkretne techniki, chciałabym napisać kilka słów na temat samego podejścia do dziecięcych emocji oraz do dzieci w ogóle. Jestem zdania, że właściwe podejście to podstawa. To jak postrzegamy nasze dzieci, czego od nich wymagamy i jak na nie reagujemy ma ogromny wpływ na naszą relację z nimi oraz na ich zachowanie.

Wróćmy do złości. Wielu z nas uważa, że jest to emocja negatywna, której powinniśmy unikać lub nawet w ogóle nie odczuwać. Nic bardziej mylnego. Złość pełni ważną funkcję w naszym życiu – a mianowicie informuje nas o tym, że coś jest nie tak, np. nasze granice psychologiczne zostały naruszone (ktoś nas zignorował, obraził, nie okazał szacunku, itp.). Energię złości w takich sytuacjach możemy wykorzystać do tego, by poinformować drugą osobę, jak się czujemy w związku z jej zachowaniem, czego sobie nie życzymy oraz czego oczekujemy. Zazwyczaj takie poinformowanie jest w zupełności wystarczające, by druga osoba zaprzestała irytującego nas zachowania. Pod tym względem, odczuwanie złości oraz asertywne jej wyrażanie służy nam do ochrony naszych granic oraz do regulowania stosunków z innymi ludźmi.

Warto zauważyć, że zarówno osoba dorosła jak i dziecko złoszczą się praktycznie z tych samych powodów. Zaskoczeni? To prawda! Jedyna różnica między dużym a małym człowiekiem jest taka, że duży człowiek ma więcej zasobów i umiejętności, by poradzić sobie z samą emocją złości jak i z jej przyczynami. Natomiast dziecko, jak wiecie, wyraża złość w bezpośredni i całkowicie niekontrolowany sposób – robi tak, ponieważ inaczej nie umie. Jego zachowanie, choć czasami przeraża rodziców, jest jak najbardziej normalne i właściwe dla jego wieku.

Wielu z nas nie ma pojęcia, jak reagować, gdy dziecko wybucha złością. Często wpadamy w panikę, mamy pretensje do dziecka, że zachowuje się w tak okropny sposób, a my przecież wkładamy tyle wysiłku w jego dobre wychowanie. Wstydzimy się, gdy jesteśmy w miejscu publicznym i wokół nas gromadzą się gapie. Boimy się, że inni pomyślą sobie o nas, że nie jesteśmy dobrymi rodzicami, bo nie panujemy nad dzieckiem, bo nasze dziecko nie słucha i jest niegrzeczne. W rzeczywistości jednak takie zachowanie dziecka nie ma nic wspólnego z nami. Jest tylko i wyłącznie dziecięcą ekspresją frustracji i niezadowolenia. Dziecko w tym momencie bardzo nas potrzebuje. Jak możemy mu pomóc? O tym już za chwilę.

Zastanówmy się najpierw w jakich sytuacjach najczęściej odczuwamy złość? Poniższe przykłady dotyczą i dzieci, i dorosłych:

  • gdy ktoś nam czegoś zabrania lub odmawia, a my się z tym nie zgadzamy, np. dziecko złości się, gdy nie kupujemy mu kolejnej zabawki; my natomiast złościmy się, gdy szef odmawia nam podwyżki;
  • gdy ktoś wymaga od nas czegoś, na co nie mamy ochoty, np. dziecko złości się, gdy musimy zabrać go z placu zabaw, a ono w tym momencie bawi się w najlepsze; my złościmy się, gdy szef każe nam po raz kolejny zostać dłużej w pracy;
  • gdy nasze podstawowe potrzeby nie mogą zostać zaspokojone, np. dziecko buntuje się, gdy nie pozwalamy mu raczkować po trawie, a ono ma silną potrzebę odkrywania świata; my natomiast denerwujemy się, gdy chcemy sobie odpocząć po ciężkim dniu, a inni nam przeszkadzają;
  • gdy coś nam się nie udaje lub nie idzie po naszej myśli – np. dziecko wpada w złość, gdy nie umie wykonać jakiejś czynności, bo jest jeszcze za małe; i my też irytujemy się, gdy nam coś nie wychodzi, mimo naszych starań;
  • gdy ktoś bez pozwolenia używa naszych rzeczy lub je niszczy – np. gdy jakieś dziecko zabiera naszemu dziecku jego zabawki; my sami też nie lubimy, gdy inne osoby bez pytania korzystają z rzeczy, które są naszą własnością;
  • ponadto, łatwiej wpadamy w gniew, kiedy jesteśmy głodni, zmęczeni, zestresowani, zmartwieni lub coś nam dolega.

Jak widzicie, powody złości w przypadku dzieci i dorosłych są zaskakująco podobne. Zatem, czyż nie dziwne jest to, że wymagamy od naszych dzieci, by dzieliły się swoimi zabawkami z innymi dziećmi, ale sami nie zawsze mamy ochotę, żeby dzielić się naszymi „dorosłymi zabawkami”? Albo chcemy, by nasze dzieci nas słuchały, tymczasem sami często denerwujemy się, gdy inni mówią nam, jak powinniśmy postąpić…? No tak, ale dziecko to dziecko – powiecie – nie może przecież w pełni decydować o sobie. To prawda. Prawdą jest również to, że wszyscy w określonych sytuacjach przeżywamy podobne emocje i jak najbardziej mamy do nich prawo (dotyczy to także maluchów). Poza tym, nikt z nas nie lubi, jak inni mówią nam, co mamy robić (dzieci też nie). Czy teraz inaczej patrzycie na swoje złoszczące się dziecko? Czy bardziej je rozumiecie?

Jeśli jesteśmy w stanie postawić się na miejscu drugiej osoby (również tej malutkiej) i zrozumieć jej uczucia, ponieważ sami znamy je z własnego doświadczenia – to co w tym momencie odczuwamy? Oczywiście, odczuwamy empatię. Uwaga! Zdradzę Wam WIELKI SEKRET: to właśnie EMPATIA jest kluczem do dziecięcych silnych emocji, takich jak złość, bezsilność czy frustracja. Okazanie współczucia i zrozumienia oraz akceptacja wszelkich uczuć przeżywanych przez dziecko (również tych „brzydkich”, a właśnie przede wszystkim tych „brzydkich”) może ZDZIAŁAĆ CUDA.

W książce „Spokojni rodzice, szczęśliwe dzieci. Bliskość zamiast krzyku” (jej recenzja znajduje się tutaj) zawarte jest dokładne wyjaśnienie czym jest oraz czym nie jest empatia.

Czym empatia NIE jest?
  • Uleganiem dziecku – powinniśmy wytyczać granice jako osoby odpowiedzialne za dziecko, w trosce o jego zdrowie i bezpieczeństwo. Ważne jest jednak to, żeby zaakceptować niezadowolenie i złość dziecka w związku z ustanowionymi granicami.
  • Negowaniem lub bagatelizowaniem uczuć dziecka – z naszego punktu widzenia problemy dzieci są błahe i po prostu… dziecinne; dla nich samych jednak są równie ważne jak dla nas nasze własne problemy. Tak samo ważne są ich uczucia. Dlatego też powinniśmy uznać i zaakceptować dziecięce emocje, a nie zaprzeczać im lub je ignorować.
  • Naprawianiem sytuacji, rozwiązywaniem problemu lub ochroną dziecka przed przykrymi uczuciami – to jest naturalne, że dziecko czasami złości się lub czuje się sfrustrowane w związku z jakimś wydarzeniem. Wielu rodziców chce wtedy ratować sytuację, szybko znaleźć jakieś rozwiązanie, by tylko dziecko się uspokoiło. Nie musimy tego robić. Wystarczy, że pozwolimy dziecku wyrazić jego silne uczucia, okazując mu naszą empatię i zachowując spokój. Po tym jak uczucia zostaną uwolnione i spotkają się ze zrozumieniem, w sposób naturalny tracą na sile i znikają.
  • Tłumaczeniem lub pocieszaniem dziecka – w momencie, gdy dziecko ma napad histerii, nie trafiają do niego żadne argumenty. Na tłumaczenie lub rozmowę będzie czas dopiero później.
  • Zgodą na agresywne zachowanie – akceptujemy uczucia dziecka, nie akceptujemy natomiast przejawów agresji. Powstrzymujemy dziecko, jeśli chce nas uderzyć lub rzucić w nas jakimś przedmiotem. Zachowując spokój i nie odbierając zachowania dziecka osobiście, zwracamy mu uwagę: „Wiem, że jesteś bardzo zły. Nie chcę jednak, żebyś mnie bił… itp.”
No dobrze. Zatem czym JEST empatia?

Jest zwyczajnym okazaniem akceptacji i zrozumienia dla uczuć dziecka. Możemy to zrobić za pomocą słów, nazywając emocje przeżywane przez dziecko, np. „Złościsz się, bo chciałeś jeszcze oglądać bajkę?” lub po prostu Widzę, że się bardzo złościsz.” Drugi sposób polega na wyrażeniu empatii bez używania słów, poprzez zwykłą, pełną akceptacji obecność przy dziecku, gdy ma napad złości. Co jakiś czas, możemy mu wtedy przypominać, że może się do nas przytulić. U nas stosujemy tą drugą opcję. Jak już jest po wszystkim, przytulamy się z Adasiem i mówię mu, że bardzo go kocham :-). Z czasem można zaobserwować, że ataki złości są mniej intensywne i szybciej przechodzą.

Podsumowując, oto co robimy, gdy nasz mały aniołek wpada w histerię:
  1. Przyjmujemy odpowiednią postawę – wiemy już, że ataki złości u dziecka są czymś normalnym, nie świadczą o tym, że dziecko jest niegrzeczne ani też o tym, że jesteśmy złymi rodzicami. Wiemy także, że złość jest naturalną ludzką emocją i nie musimy się jej bać.
  2. Zachowujemy spokój – biorąc pod uwagę punkt pierwszy, wiemy, że nie ma powodów do paniki. Zachowanie spokoju to najlepsza rzecz, jaką w tej sytuacji możemy zrobić. Pomożemy wtedy i sobie i dziecku.
  3. Okazujemy dziecku empatię – możemy nazwać emocje doświadczane przez dziecko lub po prostu być, jednocześnie przyjmując postawę akceptacji dla uczuć dziecka.
  4. Jeśli jest taka konieczność, powstrzymujemy dziecko przed wyrządzeniem szkody sobie lub innym. W trosce o bezpieczeństwo zarówno dziecka jak i innych osób, możemy zabrać dziecko z danego miejsca. Nie zgadzając się na agresywne zachowanie, pamiętamy o tym, żeby przez cały czas okazywać spokój i zrozumienie dla uczuć dziecka.
  5. Pozwalamy dziecku wyrazić jego emocje i… czekamy. Co jakiś czas przypominamy mu, że może się do nas przytulić, jeśli tylko będzie chciało.
  6. Gdy emocje osłabną, możemy udzielić dziecku krótkiego wyjaśnienia, porozmawiać z nim lub skierować jego uwagę na coś innego.

Co jeszcze możemy zrobić, by napady złości występowały rzadziej? Możemy ustalić z dzieckiem kilka zasad dotyczących życia codziennego, np. bajka tylko o określonej godzinie, słodycze raz dziennie po obiedzie, uzgodnienie przed wyjściem do sklepu, że kupimy dziecku tylko jedną zabawkę, itp. Nie zabraniamy dziecku tych wszystkich rzeczy, ale wprowadzamy pewne rozsądne ograniczenia.

Fajnym pomysłem jest także czytanie dziecku książek o emocjach, po to by nauczyło się je identyfikować i nazywać. Czasami samo nazwanie przeżywanych uczuć przynosi dużą ulgę.

I na koniec, uważam, że dobrze jest dawać dziecku dużo swobody oraz przestrzeni do tego, by samo decydowało o sobie (oczywiście stosownie do jego wieku) i zabraniać czegoś jedynie wtedy, gdy uznamy to za konieczne. W ten sposób uczymy dziecko niezależności a także tego, że w życiu społecznym istnieją pewne zasady, które należy przestrzegać.

 

PS 1. Empatyczne trwanie przy dziecku, gdy ma napad histerii, pomaga mu przejść przez trudne emocje. Dziecko samo nie wie, co się w tym momencie z nim dzieje i potrzebuje pomocy ze strony opiekuna, który zachowuje spokój oraz otwartość emocjonalną.

Nie uznaję takich metod jak przytulanie dziecka na siłę (w ten sposób nie pozwalamy dziecku wyrazić jego uczuć) oraz naśladowanie jego zachowania (rodzic robi to co dziecko: tupie nogami, krzyczy – jest to forma odwrócenia uwagi dziecka i tym samym odebranie mu prawa do odczuwania złości).

PS 2. Warto pamiętać, że dziecko czasami wpada w histerię, ponieważ coś odreagowuje. Dotyczy to trudnych dla niego sytuacji, takich jak na przykład:

  • pójście do żłobka/przedszkola – dziecko będąc w przedszkolu musi włożyć dużo wysiłku w to, by się kontrolować i słuchać opiekunek, zdarza się, że odreagowuje po powrocie do domu;
  • pojawienie się rodzeństwa – jest to ogromna zmiana w życiu dziecka i całej rodziny, do której wszyscy muszą się przystosować. Dziecko już wcześniej wyczuwa, że szykują się zmiany, dlatego może mieć napady złości zanim na świat przyjdzie jego młodszy brat lub siostra;
  • konflikty między rodzicami – nawet jeśli rodzice nie kłócą się przy dziecku, ale w rodzinie panuje napięta atmosfera, dziecko może to wyczuć i odzwierciedlać emocje dorosłych swoim niegrzecznym zachowaniem.

Jeśli artykuł Ci się spodobał, zapraszam do polubienia i obserwowania mnie na Facebooku:

Klaudia Bloguje

Przeczytaj również:

Jak mądrze kochać dziecko? – o miłości bezwarunkowej i o potrzebach dziecka

O angielskim wychowywaniu dzieci słów kilka – o tym jak rozmawiać z niemowlętami i małymi dziećmi

Recenzja świetnej książki o rodzicielstwie “Spokojni rodzice, szczęśliwe dzieci. Bliskość zamiast krzyku”

Fałszywe przekonania na temat dzieci – sprawdź, czy Ty również masz podobne przekonania

Oswoić swój cień –  o tym dlaczego nie lubimy niektórych osób, chociaż nic złego nam nie zrobiły

Zobacz również

3 komentarze

Kinga 23 lutego 2019 - 23:27

Super artykuł! Właśnie ostatnio córka wpadła mi w straszna histerie i chciałam wypróbować metode trzymania na siłe. Jednak po kilku chwilach uległam i wypusciłam ją. Wykrzyczała się, dostała smoczka i swoje ulubione pluszaki i było już w porządku. Wtedy przytuliła się do mnie i mogłam jej na spokojnie wyjaśnić dlaczego nie pozwoliłam jej skakać z łóżka.

Skomentuj
Asia 24 października 2019 - 20:02

Moj syn największy problem robi, gdy ktoś jest u niego i chce pobawić się jego zabawkami. Ma już prawie 4 lata, a wszystkie próby tłumaczenia spływają na niczym. Wpada w złość, jest mi wtedy głupio przed znajomymi. Wiadomo, że dziecko ma swoje ulubione zabawki, ale on nie chce się dzielić jakimkolwiek. 🙁 Czy jest na to jakiś skuteczny sposób? Pozdrawiam

Skomentuj
Klaudia 29 października 2019 - 20:05

Myślę, że na Twoim miejscu pozwoliłabym synowi decydować o jego zabawkach. Dziecko ma prawo do własności. Jednocześnie zachęcałabym go do dzielenia się z innymi, ale nic na siłę. Powiedziałabym: “Tymi zabawkami nie chcesz się dzielić, ale może podzielisz się czymś innym? Sam wybierz coś, czym chciałbyś się podzielić.” Albo: “Rozumiem, tym razem nie chcesz się dzielić, ale może następnym razem? Dzielenie się jest fajne, bo można się wspólnie fajnie bawić.”
Za każdym razem zachęcałabym syna do tego, by się dzielił, ale ostateczną decyzję pozostawiłabym jemu. Czasami po prostu lepiej poczekać, aż dziecko samo do czegoś dojrzeje.
Dziękuję za komentarz i pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Zostaw komentarz