O karaniu dzieci – Fałszywe przekonania leżące u podstaw kar

autor Klaudia
dziecko z rodzicami

Nie popieram stosowania kar w wychowywaniu dzieci. Uważam, że zdecydowanie nie jest to dobra metoda, chociaż czasami może przynieść efekty w postaci zmiany zachowania dziecka. Gdy jednak przyjrzymy się jej bliżej, możemy dostrzec, że w gruncie rzeczy kary wywierają niekorzystny wpływ na psychikę dziecka oraz na dalszy jego rozwój.

Czym jest kara?

To celowe sprawienie dziecku przykrości za to, że zachowało się źle. Karą może być odesłanie dziecka do kąta lub do swojego pokoju, zabronienie mu czegoś, co jest dla niego przyjemne lub ważne, odebranie jakiejś zabawki, itp. Karą może być również zawstydzanie dziecka, lekceważenie go, straszenie, grożenie, a także wycofywanie miłości i emocjonalne odrzucenie.

O co chodzi w karaniu?

Chodzi o to, by dziecko trochę pocierpiało i skojarzyło sobie swoje niedobre zachowanie z czymś nieprzyjemnym – po to by w przyszłości w obawie przed karą już tego zachowania nie powtórzyło. Jeśli kara jest dla dziecka surowa i rzeczywiście się jej boi, to jest prawdopodobne, że będzie działać. Dziecko może przestać zachowywać się w niepożądany sposób. Ale czy naprawdę jest to dobra metoda wychowawcza?

NIE.

Ponieważ bazuje na błędnych założeniach, często ma negatywny wpływ na dziecko, a jej skuteczność jest tylko pozorna.

W tym artykule chciałabym skupić się na fałszywych przekonaniach leżących u podstaw kary jako środka wychowawczego. Rodzice, którzy popierają kary i je stosują, często posiadają pewne przekonania na temat tego, jakie powinny być dzieci oraz jak powinien wyglądać proces wychowania.

Przekonanie 1: Dziecko ma słuchać rodziców

Jednym z takich dosyć mocno zakorzenionych przekonań jest to, że dziecko powinno słuchać swoich rodziców oraz spełniać ich oczekiwania odnośnie dobrego zachowania. Gdy dziecko tego nie robi, tzn. nie słucha i zachowuje się źle, nie reaguje na prośby i tłumaczenia, wówczas rodzice tracą grunt pod nogami, nie wiedzą, co robić, złoszczą się na dziecko, czują się bezsilni. I właśnie z tej bezsilności sięgają do kar.

W naszej kulturze na rodzicach spoczywa presja, by panować nad dzieckiem, by umieć na niego odpowiednio wpłynąć. Presja ta jeszcze bardziej wzmacnia chęć karania dzieci w celu wyegzekwowania od nich posłuszeństwa. Nie chcemy bowiem, żeby inni pomyśleli, że jesteśmy słabymi rodzicami lub że u własnych dzieci nie mamy autorytetu.

Dlaczego powyższe przekonanie jest fałszywe?

Z tej prostej przyczyny, że dziecko jest odrębną istotą ludzką, ma swoje indywidualne potrzeby, preferencje oraz uczucia. Nie zawsze są one zgodne z potrzebami i preferencjami rodzica, wręcz przeciwnie – wielokrotnie stoją z nimi w opozycji. Dlatego dziecko często nie słucha swoich rodziców. Po prostu chce realizować swoje potrzeby, takie jak np. potrzeba autonomii. Dążenie do zaspokajania własnych potrzeb jest wpisane w ludzką naturę. My dorośli, również dbamy o swoje potrzeby – dzięki temu zapewniamy sobie przetrwanie oraz dobre życie. Ważne jest to, by zdawać sobie sprawę z potrzeb dziecka i w miarę możliwości pomagać mu je spełnić. Warto pamiętać, że niegrzeczne zachowanie bardzo często spowodowane jest właśnie jakąś niezaspokojoną potrzebą.

„Nie ma niegrzecznych dzieci. Są tylko nietrafnie odczytujący potrzeby dziecka rodzice.”

Więcej o dziecięcych potrzebach piszę tutaj.

Jeśli zrezygnujemy z przekonania, że dziecko ma robić to, co rodzice mu każą i przyjmiemy inne, a mianowicie, że jest ono indywidualną jednostką, nie zawsze musi postępować zgodnie z wolą rodziców, wówczas będziemy mogli głębiej spojrzeć na dziecko, dostrzec jego ważne potrzeby oraz stworzyć przestrzeń do tego, by potrzeby te (a także nasze własne) zostały zaspokojone.

Wiem, nie zawsze się to udaje i nie zawsze jest to możliwe. Takie jest po prostu życie. W takich momentach dobrze jest okazać dziecku empatię, zauważyć i zaakceptować wszystkie jego uczucia i potrzeby oraz opisać je. Wtedy dziecko będzie przez nas widziane i słyszane. Choć nie dostanie tego, czego chce, to będzie miało uwagę i empatię rodzica. A to już bardzo dużo.

Co zrobić, gdy dziecko się złości? Zajrzyj tutaj.

Paradoksalnie, rodzice, którzy traktują swoje dzieci poważnie, biorą pod uwagę ich potrzeby, uzyskują od nich większą chęć współpracy. I jest to współpraca oparta na pozytywnej relacji rodzica z dzieckiem, a nie na strachu przed karą.

Dodam jeszcze, że są takie sytuacje, kiedy możemy i powinniśmy użyć wobec dziecka przewagi fizycznej. Gdy dziecku zagraża jakieś niebezpieczeństwo, np. widzimy, że biegnie w kierunku ruchliwej drogi, naszym zadaniem jest powstrzymać je. Jest to tzw. użycie siły ochronnej. Z oczywistych powodów nie ma ona nic wspólnego z karaniem dziecka, a jej celem jest jedynie ochrona.

Przekonanie 2: Dzięki karom i nagrodom dziecko uczy się, co jest dobre, a co złe

Myślę, że chyba wszystkim rodzicom zależy na tym, by ich dzieci wyrosły na dobrych i przyzwoitych ludzi. W związku z tym, musimy je koniecznie nauczyć odróżniać dobro od zła. Jak to zrobić? Wiele osób uważa, że system nagród i kar sprawdza się tu znakomicie. Za dobre zachowania – chwalimy, a za złe – karzemy. Trudno nam sobie wyobrazić, w jaki inny sposób dziecko mogłoby nauczyć się tej najbardziej podstawowej ludzkiej wartości. Ale czy rzeczywiście, aby stać się dobrym człowiekiem, dziecko potrzebuje kar?

Dlaczego powyższe przekonanie jest fałszywe?

Dlatego, że to w ogóle tak nie działa. Często jest wręcz odwrotnie – to właśnie kary przyczyniają się do tego, że dziecko postępuje źle. Skoro jemu rodzice wyrządzali przykrość karząc go, ono samo będzie sprawiało przykrość innym – ale nie tym większym i silniejszym od niego, a tym mniejszym i słabszym. Dzieci uczą się bowiem obserwując i naśladując dorosłych. W przyszłości będą traktować innych ludzi tak jak sami byli traktowani przez ważne dla nich osoby.

Ponadto, przymus podporządkowania się karze zazwyczaj rodzi złość, poczucie niesprawiedliwości oraz chęć zemsty. To z kolei prowadzi do dalszych złych zachowań. Dziecko zaczyna kombinować, kłamać, by uniknąć kary, może się mścić, jeśli nie na rodzicach, bo są od niego potężniejsi, to na młodszym rodzeństwie. Wtedy ponownie dostaje karę i ponownie się buntuje. W ten sposób koło się zamyka – wychowanie zamienia się w niekończącą się walkę.

„Skąd się wzięło to szalone przekonanie, że aby sprawić, by dziecko zachowywało się lepiej, najpierw musimy sprawić, by poczuło się gorzej?”

Jane Nelsen, autorka książki „Pozytywna Dyscyplina”

Być może dzięki systemowi nagród i kar dzieci rzeczywiście nauczą się odróżniać dobro od zła, ale to nie oznacza, że wybiorą dobro. Mogą zachowywać się dobrze wtedy, gdy w pobliżu jest rodzic (czyli ze strachu przed karą, a nie dlatego, że same tak decydują), albo gdy chcą coś zyskać lub komuś się przypodobać. W tym systemie motywacja jest zewnętrzna, wynika z kontroli rodzica, nie z wewnętrznego wyboru dziecka. Czy mamy pewność, że gdy kontroli tej zabraknie, dziecko postąpi dobrze?

Pamiętajmy, że dzieci najwięcej uczą się obserwując nas i biorąc z nas przykład. To właśnie na naszym zachowaniu będą się w przyszłości wzorować. Dlatego też, miarą naszych umiejętności rodzicielskich nie jest to, czy potrafimy od naszych dzieci wyegzekwować posłuszeństwo. Miarą naszych umiejętności rodzicielskich jest to, jak my sami radzimy sobie z trudnymi emocjami, jak rozwiązujemy konflikty, jakich wyborów dokonujemy i czym się kierujemy.

To nie wszystko, co mam do powiedzenia w temacie kar. W kolejnych artykułach omówię negatywne skutki kar oraz różnicę między karami a konsekwencjami. A jeśli chcesz się dowiedzieć, jaka jest alternatywa dla kar, kliknij tutaj.

Podobne artykuły:

Czy wychowywanie dzieci bez kar jest możliwe?

Jak mądrze kochać dziecko?

Jak wyznaczać dziecku granice?

Jak radzić sobie z napadami złości u dziecka?

Zapraszam do polubienia mnie na Facebooku:

Klaudia Bloguje

Zobacz również

Zostaw komentarz