Trzy rzeczy, do których jako rodzice niechętnie się przyznajemy

autor Klaudia
Rodzice i dziecko

W tym artykule chciałabym opisać trzy rzeczy, do których my jako rodzice niechętnie się przyznajemy. Być może nawet się ich trochę wstydzimy. Co to za rzeczy? I czy rzeczywiście stanowią one powód do wstydu?

  1. CZASAMI MAMY DOŚĆ NASZYCH WŁASNYCH DZIECI

Dzieci są słodkie i kochane. Gdy się śmieją, nasze serca wypełnia wielka radość. Jednak często bywa tak, że te małe aniołki naprawdę potrafią dać nam w kość. Nie dlatego, że są niegrzeczne czy nieznośne, tylko dlatego, że po prostu są dziećmi. Wymagają naszej troski, uwagi, zaangażowania, chcą się z nami bawić… Opieka nad dziećmi do łatwych nie należy i nawet ci rodzice, którzy uwielbiają spędzać czas ze swoimi pociechami, od czasu do czasu potrzebują chwili wytchnienia.

Niektórzy rodzice, zwłaszcza matki, czują się źle, gdy chcą sobie gdzieś wyjść lub wyjechać na krótki czas bez dziecka. Warto jednak pamiętać, że potrzeba odpoczynku, oderwania się od pieluszek i porozrzucanych zabawek, złapanie oddechu, zregenerowanie sił – to coś zupełnie normalnego i ludzkiego. Jeśli w tym czasie jesteśmy w stanie zapewnić dziecku dobrą opiekę korzystając z pomocy opiekunki lub kogoś z rodziny, wcześniej upewniając się, że maluch poradzi sobie z rozstaniem, to nie ma sensu mieć z tego powodu wyrzutów sumienia.

W tym miejscu chciałabym podkreślić rolę odpoczynku w naszym rodzicielskim życiu. Według mnie odpoczynek nie powinien być traktowany jak „towar luksusowy”, coś co raz na jakiś czas przy odrobinie szczęścia nam się zdarzy. Odpoczynek powinien być traktowany jako coś, do czego mamy pełne prawo i z prawa tego możemy regularnie korzystać. Zdaję sobie sprawę, że w praktyce może to być trudne do zrealizowania. Ale gdy zmienimy nasze podejście do odpoczynku, uświadomimy sobie, że nie musimy się poświęcać ponad nasze siły, a do naszych sił będziemy mieć bardziej realny stosunek (to znaczy przyjmiemy, że ulegają one wyczerpaniu jak bateria w telefonie), to może uda nam się wpisać w plan tygodnia lub nawet dnia obowiązkową przerwę na doładowanie?

Pamiętajmy, że dobry rodzic to przede wszystkim wypoczęty rodzic!

  1. ZDARZAJĄ NAM SIĘ SYTUACJE, GDY NIE MAMY POJĘCIA, CO ROBIĆ

Zazwyczaj, gdy na świat przychodzi dziecko, w sposób naturalny stajemy się bardziej odpowiedzialni i świadomi. Chcemy być przykładnymi rodzicami i zależy nam na tym, by dobrze wychować nasze potomstwo. Tyle że… niestety, nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego. Zdarzają nam się takie sytuacje, gdy naprawdę nie wiemy, co robić. Na przykład wtedy, gdy dziecko nie zachowuje się zgodnie z naszymi oczekiwaniami: wpada w histerię, bije inne dzieci, nie chce się ubrać, rzuca zabawkami, uparcie odmawia wyjścia z domu w momencie, gdy bardzo się śpieszymy…

I chociaż są to normalne zachowania pojawiające się u wszystkich dzieci na pewnym etapie rozwoju, to doświadczając ich często czujemy się bezsilni. W takich chwilach uświadamiamy sobie, że nie wszystko zależy od nas, że mamy do czynienia z odrębną istotą ludzką, która chociaż jest malutka i potrzebuje naszego przewodnictwa, to ma swoje uczucia, potrzeby i przede wszystkim ma swoją wolę.

Wielu z nas wstydzi się tych momentów bezradności, nie wie, co robić, denerwuje się. W końcu jako rodzice chcemy być efektywni, chcemy, by dziecko z nami współpracowało. Jednak im szybciej zaakceptujemy fakt, że nie możemy mieć nad dzieckiem całkowitej kontroli, tym lepiej dla nas i dla naszego dziecka. Pisze o tym Agnieszka Stein w swojej książce „Dziecko z bliska”.

Jak zatem radzić sobie z własną bezradnością? Według autorki wyżej wspomnianej książki, dobrze jest wytrzymać ten moment napięcia i frustracji, a następnie zastanowić się, co w danej sytuacji jest dla nas ważne, co chcemy osiągnąć i dlaczego. Po tej chwili refleksji łatwiej nam będzie podjąć decyzję – taką, która w odpowiednim stopniu uwzględniałaby potrzeby nasze, dziecka (jeśli to możliwe) a także okoliczności, w jakich się znajdujemy.

  1. NIE SAMYMI DZIEĆMI CZŁOWIEK ŻYJE…

Nie ulega wątpliwości, że większość z nas bardzo kocha swoje dzieci. Chętnie spędzamy z nimi czas, uwielbiamy je przytulać. Ale oprócz dzieci mamy też swoje własne życie. Chcemy spełniać się zawodowo i towarzysko, chcemy poświęcić trochę czasu na jakieś interesujące dla nas hobby. I jak najbardziej mamy do tego prawo.

Dzieci są ważne. Gdy przychodzą na świat, są malutkie i całkowicie od nas zależne. Naturalne jest to, że musimy zadbać o wszystkie ich potrzeby, bo one same nie są w stanie tego zrobić. Opieka nad niemowlęciem wielokrotnie wymaga rezygnacji z naszych własnych potrzeb. Dla wielu rodziców jest to bardzo trudny okres, dlatego warto korzystać z pomocy rodziny i przyjaciół, jeśli tylko ma się taką możliwość. Warto również pamiętać o jeszcze jednej niezwykle istotnej rzeczy: ten okres jest tymczasowy.

Z czasem, stopniowo, gdy dziecko staje się większe, możemy zacząć realizować swoje potrzeby, oczywiście uwzględniając jednocześnie potrzeby malucha. Wiele osób uważa, że jeśli rodzice robią coś dla siebie, to postępują egoistycznie i zaniedbują dziecko. Dotyczy to w szczególności matek, które w naszym społeczeństwie podlegają dość surowej ocenie. Z tego powodu, wiele mam ma wyrzuty sumienia, gdy tylko podejmuje jakieś kroki w kierunku zadbania o siebie. Tymczasem można o siebie dbać, a nawet trzeba. Bo gdy my sami jesteśmy „zadbani”, to lepiej możemy zadbać o potrzeby naszych dzieci.

Dbanie o siebie nie oznacza: “tylko ja jestem ważna”. Dbanie o siebie oznacza: “ja też jestem ważna”.

L.R.Knost

I na koniec jeszcze jedna istotna kwestia. Oprócz tego, że jesteśmy rodzicami, pełnimy także wiele innych ról, z których możemy czerpać satysfakcję. Dla mnie osobiście, niezwykle ważna jest relacja z dzieckiem, ale ważna też jest relacja z partnerem. Jestem matką, ale jestem również kobietą. Ponadto, robię parę innych rzeczy, które sprawiają mi frajdę, na przykład, piszę bloga. Dobrze jest zachować równowagę pomiędzy różnymi rolami, jakie pełnimy w życiu. Dobrze jest realizować siebie także poza macierzyństwem. W końcu dzieci będą z nami tylko przez chwilę, kiedyś się usamodzielnią, odejdą i założą swoje rodziny. Jeśli zadbamy o własne życie poza dziećmi, może w przyszłości uchroni nas to przed syndromem opuszczonego gniazda (lub przynajmniej zmniejszy jego skutki)?

Rodzicielstwo to taki rodzaj pracy, który polega na tym, by z czasem, stopniowo się tej pracy pozbawić.

Laura Markham

Zapraszam do polubienia mnie na Facebooku oraz do śledzenia mnie na Instagramie.

Facebook Klaudia Bloguje

Instagram Klaudia Bloguje

Przeczytaj również:

Jak radzić sobie z napadami złości u dziecka?

Czy wychowywanie dzieci bez kar jest możliwe?

“Spokojni rodzice, szczęśliwe dzieci” – recenzja książki

Zobacz również

Zostaw komentarz